Sztuka maskowania Czwartek, Kwi 30 2009 

Przedstawiciele różnych gatunków doskonale opanowały umiejętność maskowania się. Jedne mniej, drugie bardziej, inne metody stosują samice, inne samce…

Samiec pawia czaruje swym pokaźnym, wielobarwnym ogonem. Tym samym wabi samice w celu zachowania swojego gatunku. Kameleon wtapia się w otocznie, staje się obserwatorem.

W odróżnieniu od gatunku ludzkiego, pośród ptaków na ogół najbardziej pstrokate są samce. Samiczki upierzone są na jedno kopyto, takie szare, zwykłe… jak pospolite kury domowe. Samce dysponują pokaźną paletą kolorów. Silnie rozwinięte struny głosowe są dodatkowym ich atutem, niezwykle działających na ich ptasią próżność. Ale w końcu oddziaływanie to dotyka ptasiego móżdżka, a wobec jego niewielkiego rozmiaru, nie można mieć do tych zwierzątek jakichkolwiek pretensji. Inaczej sprawa wygląda z niektórymi gatunkami papug, gwarkami, krukami i im podobnymi, które wykazują już pewien iloraz inteligencji. Gwarki, kruki- niepozorne, czarne, niewyróżniające się z tłumu…

W gatunku ludzkim prym w maskowaniu wiodą samice. Najpopularniejszą metodą maskowania jest makijaż. Makijażem można podkreślić zalety, zamaskować wady. Oczy są zwierciadłem duszy. Od delikwentki zależy, czy zechce pozostać niezauważona, czy delikatnie podkreśli swoje wnętrze, czy też je zamaskuje. Zarówno pierwszy, jak i ostatni przypadek niesie za sobą pewne ryzyko. Ten ostatni, całkowita charakteryzacja, może sprawić, że przedstawiciele jej gatunku, a w szczególności samce, nie pokwapią się o głębsze spojrzenie, będą karmić swoje ego opakowaniem. Podobnie będzie z ustami- to z nich wydobywają się słowa. Subtelne podkreślenie dodaje uroku. Koloryzacja może okazać się metaforycznym dodawaniem barw opowieściom, które z tych ust płyną.

Można pokusić się o stwierdzenie, że gatunek ludzki jest analogiczny do ptasiego, tyle że odwrotnie proporcjonalny, jeśli chodzi o kwestie płci. Czy jednak aby na pewno? Samce człowieka na ogół stronią od „tapety”. Samice podkreślają, że barwią się dla własnego samopoczucia. Ale wiadomo, że samopoczucie to będzie lepsze, jeśli zwróci się na siebie uwagę samca. A samiec prędzej spojrzy na to, co barwniejsze. Kto więc jest tutaj próżny?

Rozważania o czwartym wymiarze Czwartek, Kwi 30 2009 

Czas nie czeka- nawet czasem. „Czasem” też jest czasem…

 

Jak stwierdził kiedyś Einstein, wszystko jest względne. Ale najbardziej względne jest chyba pojęcie czasu- o ile w ogóle on istnieje. Wedle słów wspomnianego uczonego, czas można odczuwać względnie. W końcu- jako powiadają- punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ale i względność czasu można rozumieć na co najmniej kilka sposobów.

Czas może być względny i bezwzględny. Bezwzględny jest dla wszystkich- wszystkie istoty żywe starzeją się, choć powiadają, że dla niektórych czas się zatrzymał. Jednak duch czasu bezwzględnie- prędzej czy później- dotyka wszystkich.

Względne jest poczucie czasu, lub jego brak. Dostatecznie zaabsorbowany czymś przedstawiciel gatunku myślącego, nie odczuje pozornie nieznacznych zmian dziejących się dookoła niego. Brak poczucia czasu w zasadzie jest jedną z najlepszych jego stron. Towarzyszą mu prawie zawsze pozytywne emocje. Względność w tym przypadku ma jeszcze jedno oblicze- czas trwania szczęśliwej chwili jest inny, kiedy uczestniczy w niej sam zainteresowany, zupełnie inaczej odczuje ją obserwator.

Długość czasu inaczej jawić się będzie dziecku, które ma całe życie przed sobą, a inaczej osobie w wieku podeszłym, której czas „uciekł”. W pierwszym przypadku wszystko wydaje się być niezwykle odległe, w drugim- jakby wszystkie przeszłe wydarzenia miały miejsce „wczoraj”.

 

Czas można charakteryzować wieloma epitetami, zilustrować niejednym przykładem. Jest to dość niesamowite, zwłaszcza, jeśli mowa o czymś, o czym w ogóle nie wiadomo, czy istnieje. Przodek ucywilizowanego stworzenia żył od świtu do zmierzchu, od zieleni do śniegu- i tyle wiedzy mu wystarczało. Pech w tym, że ktoś się nudził, wymyślił najpierw zegar słoneczny, potem klepsydrę… Człowiek współczesny żyje według zegarka, zegarek współgra z kalendarzem gregoriańskim… Wszystko jest wyliczone… Naturalny rytm egzystowania został zastąpiony jakimś sztucznym systemem godzin. Morderstwo indywidualizmu na rzecz ogółu. Dla jakiegoś pojęcia abstrakcyjnego. Dla jakiegoś czasu.

 

Czas jest panem człowieka… A może człowiek jest panem czasu? A może…jedno i drugie? Zwracając uwagę na upływający czas, czynimy go naszym władcą. Idąc swoim rytmem, bez względu na czas innych, jesteśmy jego władcami. I tutaj pojawia się pytanie: czy czas ma nas wszystkich, czy my wszyscy mamy czas?

Każdy ma swój czas: czas narodzin, czas egzystowania, czas śmierci… Uczy się zgodnie ze swoim czasem, przeżywa, czasami chce go dogonić, przegonić… A chyba chodzi o to, żeby z nim iść ramię w ramię, uczynić swojego partnera. Gdy stanie się w miejscu- czas ucieka, przecieka pomiędzy palcami, jak to poetycko nazywają. Ileż wysiłku trzeba potem, by go dogonić! Przeganianie jest równie męczące, jeśli nie bardziej. Ponadto, przeganiając czas można nie zauważyć przeszkód pod nogami, a tym samym potknąć się i boleśnie upaść. Niebezpieczeństwo jest tym większe, gdyż świadomość zbiorowa narzuca życie w biegu.

 

Czas jest najbardziej dualistycznym zjawiskiem: może leczyć, ale może też zadawać rany. Może być przyjacielem, ale także wrogiem; zagadką i odpowiedzią; dawcą i biorcą… I jak w tym świetle zdefiniować?…

 

Mówi się, że wszystko przychodzi z czasem. Czas może nam coś dać, może odebrać. Ludzie spotykają się i zrywają kontakty, ich czasy się synchronizują, mają dla siebie czas, czasami dzielą go do końca życia, czasami się rozstrajają i synchronizują z innym czasem…

 

Na koniec ilustracja czasu z życia wzięta:

Kilkanaście lat temu zmarła bliska mi Osoba. Zaraz po śmierci przyśniła się Najbliższej mi Osobie. W tym śnie zapytała Go:

-Ile już tam jesteś?

-U nas czas się liczy inaczej- usłyszała w odpowiedzi.

-To kiedy mnie do siebie zabierzesz?

-Szykuj się na czerwiec.

15 lat później, w czerwcu, odeszła Najbliższa mi Osoba…

 

Czas leczy rany…

Punkt wyjścia Dużego Człowieka Środa, Kwi 29 2009 

Punkt wyjścia

Człowiek rodzi się doskonały. Nie potrafi mówić, ale świetnie radzi sobie z odbieraniem bodźców od otoczenia. Bierze rzeczywistość taką, jaka jest, nie neguje jej, zachwyca się każdym szczegółem, którego „dorosły” nie jest w stanie dostrzec.

 

Człowiek należy do tych zwierzątek, które opiekują się potomstwem. Nie wnikając głębiej, w przypadki patologiczne, tak nas zakodowała natura. Małemu homo sapiensowi nie pozostaje nic innego, jak zaufać starszym członkom rodzinnego stada. Duży Człowiek wie, że Mały Człowiek nie wszystko rozumie, a przynajmniej teoretycznie, bo często rozumie znacznie więcej niż ten duży. Dlaczego? Mały Człowiek jest nieskażony mentalnym Afganistanem otaczającego świata, jego umysł jest świeży, a ponadto nie idzie drogą rozumu, lecz swojej pompy układu krwionośnego. Mały czuje i uczuciami się kieruje.

 

 

Czuje piękno otaczającej go rzeczywistości, zachwyca się wszystkim tym, co nieznane mu było w cieplutkim łożysku mamy. Dzięki emocjonalnemu podejściu Małego Człowieka jest znacznie łatwiej wyczuć drugą osobę- coś jest nie tak u tej pani, nie ważne dlaczego, trzeba trzymać się z daleka. Na etapie, w którym logiczne rozumowanie pozostaje w uśpieniu, tzw. intuicja osiąga swoje apogeum. Niestety- wraz z aklimatyzacją i wzrostem ciała, jakby jej ubywało.

Najpiękniejsza w Małym Człowieku jest miłość. Naturalne, że jej nie rozumie. Ona po prostu jest. Nie ma intryg, podstępów, zdrad, sprawdzania uczuć partnera… Mały Człowiek kocha, bo… bo po prostu kocha. I to odróżnia go od przeciętnego Dużego Człowieka, dla którego miłość nie jest czymś samym w sobie, tylko współgra z materialistycznymi potrzebami sztucznie wytworzonej rzeczywistości.

Mały Człowiek to kopalnia pomysłów, nieustanne wycieczki w nieznane (nawet jeśli nieznanym jest szafa w przedpokoju). Wszystko postrzega inaczej, niż Duży Człowiek. Bierze rzeczywistość taką, jaka jest. Nie neguje żadnych istnień, jest otwarty i ciekawy. Wytwór umysłu większego człowieka, zwany nudą, zdaje się nie istnieć…

Dużemu Człowiekowi nie wypada. Duży patrzy na opinię innych dużych. Duży się wstydzi… A Mały? Mały jest SPONTANICZNY…

Jakimkolwiek cudem nie byłoby dzieciństwo, z każdym kolejnym dniem życia dostaje cios. W końcu umiera… A potem taki Duży-Mały Człowiek szuka sensu istnienia, widzi tylko szarości, jest znudzony byciem… A wystarczy tylko obudzić w sobie Małego Człowieka, wrócić do punktu wyjścia- przyjścia na nowy świat…

Rysowane i malowane, ale nie słowem Środa, Kwi 29 2009 

https://gaga2805.files.wordpress.com/2009/04/morze.jpg

https://gaga2805.files.wordpress.com/2009/04/matterhorn-obraz.jpg

Plastycznie ;) Poniedziałek, Kwi 27 2009 

https://gaga2805.files.wordpress.com/2009/04/s6003398.jpg

https://gaga2805.files.wordpress.com/2009/04/gagggggg.jpg

https://gaga2805.files.wordpress.com/2009/04/d214.jpg

https://gaga2805.files.wordpress.com/2009/04/d215.jpg

https://gaga2805.files.wordpress.com/2009/04/d213789.jpg

https://gaga2805.files.wordpress.com/2009/04/d213.jpg

Na świeżo ;) Niedziela, Kwi 26 2009 

https://gaga2805.wordpress.com/mlode-skrzydla/

https://gaga2805.wordpress.com/nie-jest-mi-juz-zal/

https://gaga2805.wordpress.com/przebudzony/

 

Aktualizacja :) Piątek, Kwi 24 2009 

🙂

:) Czwartek, Kwi 23 2009 

Efekt pracowitej nocy 🙂 – w dniu dzisiejszym ulegnie zmianom, na razie tylko część merytoryczna 😉

Podobno każdy Bliźniak ma dwie twarze 😉 To właśnie ta moja druga 🙂

Pozdrowienia dla wszystkich, którzy myśleli, że mnie znają 🙂

 

Agata :]

Opis techniczny Czwartek, Kwi 23 2009 

Opis techniczny

 

Człowiek jest jedną wielką maszyną, konstrukcją wyposażoną w dodatkowe, nigdzie indziej niespotykane elementy. Psychologia uczy, jak korzystać w mechanizmy psychiczne, medycyna, jak prawidłowo dbać o elementy nośne, dietetyka instruuje, jak należy konserwować powłoki, a trenerzy i kamasutra, jak z niego korzystać.

 1.Założenia ogólne.

 

Homo sapiens, czyli człowiek rozumny, winien być przystosowany do otoczenia. Zaprojektowano stworzenie stadne, z możliwością zaadaptowania się do zachodzących z upływem lat zmian. Jest to konstrukcja o zmiennej budowie, do pewnego wieku rozrastająca się (w niektórych przypadkach przez całe życie- np. jeden kilogram co roku wszerz). Koncepcja obejmuje używanie rozumu i umiejętności manualnych. Niestety w niektórych przypadkach na koncepcji się zaczyna i kończy.

 

2. Materiał

 

Powłoka ciała zbudowana została z elastycznej tkaniny, składającej się z tkanki łącznej. Jest to element o znaczącej porowatości, przepuszczalny, o dużej przenikalności cieplnej i wysokim współczynniku wilgotności. Materiał ten szybko regeneruje się w większości przypadków (nie dotyczy chorych na hemofilię).

Nerwy zaprojektowane zostały ze stali o dużej klasie wytrzymałości. Niestety częstokroć nieodpowiednia lub nadmierna pielęgnacja powoduje szybsze zużycie materiału.

Serce wykonane zostało z nierdzewnego żelaza, acz pozostającego w stanie plastycznym. Miłość podobno nigdy nie rdzewieje, tak samo i serce. Niestety, u niektórych osobników konsystencja przechodzi w stan stały i kamienieje.

Kości stanowią konstrukcyjny (nośny) element całości konstrukcji. Są fizyczną podporą dla reszty układów.

Projekt przyjmuje stosunkowo dużą wytrzymałość materiału. Niestety, nie ma nic idealnego, toteż częstokroć następuje jego zmęczenie.

 

3. Funkcje

a)     podporowa:

 

Funkcję podporową tworzyć będą inne osobniki, tzw. przyjaciele. Spełniają oni funkcje dodatkowych belek, nigdy jednak nie są to elementy nośne (każdy bowiem niesie swój krzyż). Podporą stają się wszelkiego rodzaju związki, takie jak małżeństwa, narzeczeństwa i inne formy samobójcze (bo zabija się część samego siebie, żeby zrobić miejsce dla drugiej osoby, np. wybija się z głowy imprezy, kiedy na świat przychodzi dziecię).

 

b)     wytrzymałościowa

 

Homo sapiens w założeniu jest jednostką wytrzymałą na przesunięcia i skoki w bok. W praktyce nie zawsze tak to wygląda, przynajmniej projekt takową opcję zakłada. Człowiek ma ogromne możliwości przystosowawcze, co można zaobserwować w skrajnych warunkach klimatycznych (może się rozmnażać nawet na biegunie czy równiku).

 

c)      budulcowa

 

Człowiek wyposażony został w psychiczne i fizyczne możliwości budowania: związków, rodziny, wizerunku. Niekiedy jednak jego wizja nie współgra z wymogami technicznymi rzeczywistości i powstają patologiczne odmiany konstrukcji, grożące katastrofą budowlaną.

 

d)     transportowa

 

Machina ta przemieszcza się przez całe życie, od chwili powstania (tudzież w grę wchodzi funkcja transportowa: osobnik płci męskiej za pomocą wyrzutni transportuje swój materiał genetyczny). Transport następuje w momencie tak zwanych wczasów, przeprowadzek i wszelkich innych zmian. W człowieku ponadto transportowane są różnorakie substancje: witaminy i minerały, alkohol, nikotyna i inne polepszacze- pogarszacie.

 

e)     katalityczna

 

Jest to niezwykle istotna funkcja, pozwalająca na zachowanie gatunku. Wszelkie reakcje zachodzą w centrum aktywnym konstrukcji. Stamtąd przekaźniki włączają kolejno przyciski uruchamiające pozostałe układy i narządy.

 

4. Wyposażenie

Generalnie każdy homo sapiens wyposażony został w podstawowe narzędzia: gałki oczne, nos, uszy, receptory czuciowe, język. Ponadto osobniki płci żeńskiej w wyposażeniu posiadają także dwie poduszki powietrzne. Niestety, w dzisiejszych czasach, brak im ABS…

 

5. Przeznaczenie ogólne

 

Przeznaczenie człowieka obejmuje przede wszystkim egzystowanie, ponadto myślenie i odczuwanie.

Student- miłośnik zwierząt Czwartek, Kwi 23 2009 

Student- miłośnik zwierząt

 

 

Przeważająca większość studentów to miłośnicy zwierząt, tudzież w akademikach, w co drugim pokoju, stworzenia studentami zwane hodują zwierzątka. I to nie byle jakie zwierzątka, bo futerkowe. Oczywiście czasami coś obłego pełza po podłodze, usiłując uniknąć śmierci poprzez zamarznięcie w lodówce. Ale wróćmy do futrzaków.

Studenckie futrzaki są stosunkowo łatwe w hodowli: nie wymagają opieki, nie potrzebują specjalnej uwagi… Wręcz lepiej się rozwijają, kiedy się o nich zapomina. Ich futerko ma różnorakie kolory: od białego, po siwy, do zielonego włącznie. Nie wymaga specjalnej pielęgnacji, aczkolwiek dobrze się pali. Czasami takie przypalenie powoduje narost nowego futerka, innego w kolorze i fakturze.

Futrzaki lęgną się najczęściej na talerzach, w garnkach, w puszkach i kubkach. Są to stworzenia idealnie adaptujące się do otoczenia: zmieniają futerko wraz ze zmianami pogody i pór roku. Bywa, że na wiosnę wracają do stanu pierwotnego, jak, na przykład, potwór makaronowy, staje się po pewnym czasie nagim, bezbronnym i wysuszonym makaronikiem. Pan Chlebek ma szansę nawet awansować na współlokatora. Pan Ziemniacki jest doskonałym pływakiem- nie zatyka rur kanalizacyjnych, gdy Student ma zapotrzebowanie na jego muszlę, czyli na garnek…

 

Sarmata XXI wieku Czwartek, Kwi 23 2009 

Sarmata XXI wieku

 

Przed wiekami sam Mickiewicz pokusił się o zilustrowanie typowego Polaka. Za

przykład, jakże szlachetny, wybrał sobie całą grupę społeczną. I to nie byle jaką- pokolenie Sarmatów, jawiące się jako ideał pośród narodów. Niestety, gdzieś tam pomiędzy wierszami swej epopei, która nie bez przyczyny stała się narodową, paskudnie wypełzły pewne wady, nietracące poniekąd na czasie aż po dzień dzisiejszy.

            Gość dom, Bóg w dom głosi szlachetne polskie przysłowie. Każdy szanujący się polski obywatel jest więc prorodzinny, chętnie przyjmuje sąsiadów i znajomych na małą czarną, a jak nie wyprawi parapetówki dla wszystkich mieszkańców wieżowca, w którym ma kawalerkę, to wisi nad nim etykietka z niekoniecznie miłym epitetem. Ale żaden przecież szlachcic, tudzież biznesmen o krwi nie mniej błękitnej, nie pozwoli sobie na zepsucie sobie opinii (która, notabene, jest przecież jak pewna część ciała znajdująca się parę centymetrów poniżej krzyża- każdy ma własną). A opinię tworzą ludzie. Polak ma opinię bardzo dobrą- przede wszystkim w swoich własnych oczach. Opinia wpływa na ego, które jest jak ciasto- rośnie i pulchnieje, gdy doda się do niego drożdże. Za te grzybki posłużyć mogą pochlebstwa, gorsza sukienka koleżanki albo wyższe zarobki. Kiedy jednak wkradnie się składnik najmniej pożądany, taki jak nie daj Boże nowy samochód sąsiada, z pysznego placka robi się zakalec. I oto następuje objawienie: Polak jest zawistny. Naturalnie nie musi od razu przecinać opon w aucie sąsiada i wybijać mu szyb, ale zawsze do ludzi może dotrzeć, że jego żona ma małe co nieco na sumieniu…

            Obywatel Rzeczpospolitej Polskiej to bardzo rozrywkowe stworzenie, już od najmłodszych lat i nie od dziś. W mickiewiczowskim dziele Tadek przyjechał, a więc bawiono się od rana do wieczora. Więcej przykładów dostarcza nam nasza współczesna kinematografia narodowa, w której większość zabaw kończy się jak w niegdysiejszej karczmie- na bijatyce w stanie upojenia alkoholowego, bez względu na to, czy być to ma impreza rodzinna, typu ślub i wesele, czy spotkanie ze znajomymi. Skłonności Polaków do zaglądania do kieliszka zostały zauważone nawet przez wybitne amerykańskie mózgi- w jednej zza oceanicznych encyklopedii pod hasłem śmiertelna dawka alkoholu we krwi był dopisek: nie dot. Polaków i Rosjan (na pocieszenie- nie jesteśmy sami).

            Z czasów Jana Sobieskiego pozostała nam opinia przedmurza chrześcijaństwa. Nic by w tym złego nie było, gdyby nie w ostatnich czasach nie następował taki niepokojący przyrost tzw. moherowych beretów. Ilość tych charakterystycznych czapeczek daje asumpt do snucia podejrzeń, iż w Polsce rozwija się sekta- armia moherowych beretów ma przecież swojego guru, którego bezwiednie słucha i idzie jak małe kaczuszki za swoją mamą (już niekoniecznie gęsiego).

            Bądź co bądź, ale z jednej etykietki Polak może czuć się dumny i z wyniosłością patrzeć na inne narody. Któż inny w obliczu zagrażającego niebezpieczeństwa potrafi do tego stopnia zjednoczyć siły, jak nie Polak z Polakiem? Dowodów dostarczają wszystkie wygrane wojny i bitwy, walka pod Grunwaldem, II wojna światowa… Kiedy na horyzoncie pojawia się wspólny wróg, polski naród staje się wspólnotą…

            Polak nie jest taki zły, na jakiego mógłby z pozoru wyglądać. Obcokrajowiec zadziwi się gościnnością i serdecznością naszego rodaka, zagraniczny pracodawca zadowoli się znajomością swojego fachu i wytrwałością. A wady? Każdy je ma, nie tylko obywatel RP…

Jak cię widzą, tak cię… rysują Czwartek, Kwi 23 2009 

Jak cię widzą, tak cię… rysują

 

 

 

 

 

            Czasami mówi się o kimś, że ma swój świat i swoje kredki. Panuje stereotyp, iż takowa osoba jest zamknięta w sobie, poświęcona bez reszty swojej pasji. Ale chyba każdy ma takie kredki, którymi maluje jeden wielki obraz zwany życiem.

            Zdarza się, że osoba trzecia chwyta te osobiste kredki. Nic w tym złego, gdy koloruje świat jak w piosence zespołu 2+1, na ciepłe i przyjemne kolory. Gorzej, jeśli znajdzie się delikwent, który upodoba sobie czarną barwę. Skutecznie może zakłócić obrane przez autora ład i harmonię (pojęcie względne- te pstrokate bohomazy też mogą być dziełem, jeśli komuś to odpowiada).

            Najlepiej jest przejąć kontrolę nad egzystencjalnym arcydziełem i samemu domalowywać ludzi. Nie zawsze jest to wykonalne, ale w dużej mierze realne. Owszem, można czasem pozwolić coś dorysować osobie z bliskiego i zaufanego otoczenia, ale ma to być akt wolnej woli (i na pewno nie mają to być rogi).Lepiej trzymać sprawy w swoich rękach i być panem/panią swojego losu ( i wizerunku).

            Stare porzekadło mówi, że jak cię widzą, tak cię piszą. A jak piszą, to zapewne w wyniku wytężonej pracy neuronów pojawia się ilustracja. Dlatego tak istotne jest nie smarowanie komuś byle czego, a już na pewno nie jego tylnej części ciała, znajdującej się nieco pod plecami.

            Należy unikać wszelkich odcieni szarości, te bowiem przyczyniają się do bezpłciowej rzeczywistości. No i nie ma też co się zdawać na podstawowe kolory: biały i czarny (chociaż są takie wytworne i eleganckie. Owszem, pasują do wszystkiego, ale sprawdzają się tylko w sytuacja nieznanych i niepewnych. Róż jest słodki i milutki, potrzebny czasami każdemu, jak słodka czekolada, ale lepiej z nim nie przesadzać, jest bowiem oderwany od tego, co nazywamy codziennością. A przedawkowany przyprawia o mdłości. Trzeba zachowywać rozsądne proporcje- co za dużo, to i świnia nie zje. Ale też nie ma co sobie żałować, zwłaszcza, kiedy nadarza się okazja użycia jakiejś zupełnie innej kolorystyki. A’ propos tego ostatniego- każdy ma swoje dobre kolory, które są twarzowe, pasują mu i w których po prostu dobrze się czuje. Na ogół postać taka kurczowo trzyma się danego stylu i ani w głowie jej zmiana. A może warto? A może ta kojąca zieleń będzie pasowała tak samo dobrze, jak ognista i zmysłowa czerwień?

            Jest jeszcze jeden przypadek. Bywa, iż człowiek otacza się barwami, które- jak mu się wydaje, nawet mu pasują. Ale obiektywnie rzecz ujmując, wcale tak nie jest. Powodów może być wiele- chęć zamaskowania się, nabyty poprzez doświadczenia pancerz… Tylko, czy warto męczyć się z czymś, co nie współgra z naturą?

            Ładne jest to, co się komu podoba. Jedni lubią ład, inni z kolei wieczny chaos. A jeszcze inni mieszają, przeplatają i bawią się kolorami…

portret kobiety (limeryki) Czwartek, Kwi 23 2009 

portret kobiety

 

***

 

młoda mężatka

myślą- wariatka!

a ona kocha i jest kochana

od rana do nocy

od nocy do rana…

 

 

***

 

nie je i nie śpi

sprzedała marzenia

żyje dla treści

bez złudzeń cienia

 

 

***

 

noce jej samotne

książki poduszką

wdzięki przewrotne

kiedyś ją opuszczą

 

 

***

 

siła w urodzie

i w talii osy

przyjdzie czas złodziej

przyprószy włosy

 

 

***

 

wnętrze odbite

na subtelnej twarzy

oczy zakryte

nie zdradzą

o czym marzy

 

***

 

mówi, że nie pokocha

i że nie wie, co to znaczy

kłamie i szlocha

ktoś prekursorem jest jej rozpaczy

Dziewczynka Czwartek, Kwi 23 2009 

Dziewczynka

 

Wysokie obcasy

Trochę szminki

Już jest kobieta

Z małej dziewczynki

 

Kilka łez

Na małym policzku

Już pokochała

W serduszku swym ślicznym

 

Spojrzała przez chwilę

Za swoim cieniem

Gdy poszła naprzód

Niewinność jej

Stała się wspomnieniem

 

Nigdy się nie dowiesz

Jakie tajemnice skrywa

Nigdy ci nie powie

Co dziś przeżywa

 

 

 

SAMOTNA KOBIETA Czwartek, Kwi 23 2009 

SAMOTNA KOBIETA

 

Idzie sama do kina

Siada w pierwszym rzędzie

Gdy film się rozpoczyna

Ona myśli i wspomina

Jak było, jak jest i jak będzie

 

Wciąż tak wraca do przeszłości

Wbrew swej słabej woli

Ona częścią codzienności

Może anioł odejść jej pozwoli

 

Lecz on odszedł

O poranku

Odszedł

Z tamtą

Popalone mosty Czwartek, Kwi 23 2009 

Popalone mosty

 

Mosty popalone

Rwący rzeki nurt

Tam nadzieje zatopione

Poza życia spadły burt

 

Prawda z prądem płynie

O kamienie kłamstw

Może się rozbije

Może wróci tam

Do głębin pod wody powieki

Jak zatopiony skarb

Czekać będzie wieki

By obudzić nas

Zamiary Czwartek, Kwi 23 2009 

Zamiary

 

Miałam nie mówić

Lecz powiedziałam

Utknęłam gdzieś w świecie

Marzeni przespałam

 

Śniłam przez chwilę

Zbyt długą zresztą

Dziś tylko tyle

Jestem powietrzem

 

Uciekły bociany

Do ciepłych krajów

Ja stałam w miejscu

Z jednym celem trwając

 

Popioły Czwartek, Kwi 23 2009 

Popioły

 

Dziś z marzeń spalonych

Zgliszcza i popioły

Nieuwaga i niechcenie

Teraz już tylko blade wspomnienie

 

Dziś z życia ruiny

W kawałkach szkła śpimy

W pękniętych lustrach

Ukrywa się dusza pusta

 

Niebo szary kolor przybrało

Ptaków nie słychać

Coś złego się stało

Samotna łza i ciche westchnienie

Dziś już jesteśmy tylko wspomnieniem

 

Dedykacja Czwartek, Kwi 23 2009 

Dedykacja

 

Wśród morskich fal

W świszczącym górskim wietrze

Patrzaj tam w dal

Nim piasek pustynny mnie zetrze

 

Szukaj mnie wśród drzew wysokich

Na błękitnym nieba tle

Zatrać się w biel obłoków

Może znajdziesz tam też mnie

 

W ogrodach myśli

W trujących powojach

Może ci się przyśnię

Nigdy nie będę twoja

 

 

*** [I znów księżyc jest za mgłą…] Czwartek, Kwi 23 2009 

***

 

I znów księżyc jest za mgłą

Aniołowie śpią

Na zniszczonych piórach

W niewyraźnych są konturach

 

W dzień zapada ciemna noc

Wśród jesiennych słót

Pośrodku wiosennego śmiechu

Pozostała gdzieś bez dechu

 

Czeka na powietrza smak

Na najmniejszy życia znak

By ich znów połączyć

By im w sercach rozum zmącić

 

 

Gdy pokochasz Czwartek, Kwi 23 2009 

Gdy pokochasz

 

Nim zdążysz mnie pokochać

Odejdę

Zmorzy mnie czekanie

Niespokojny sen

Zamknie powieki

Obudzi mnie

Powiew świeżego wiatru

Wstanie słońce

Zza nowego horyzontu

Gdy już mnie pokochasz

Będę w oddali

Choć jeszcze

W zasięgu twoich oczu

 

 

KOKIETERIA Czwartek, Kwi 23 2009 

KOKIETERIA

 

Maluję usta

By Cię kusiły

Maluję oczy

By uwodziły

Zakrywam ciało

Byś był ciekawy

Niby otwieram

Przed Tobą

Moje prywatne sprawy

Wciąż kokietuję

Rzęsami trzepocę

Chcesz spojrzeć głębiej

W me kocie oczy

Chcesz dotknąć mnie

Lecz nie daje się

ONI Czwartek, Kwi 23 2009 

ONI

 

W wirze codzienności

Zamykają oczy

Na tę chwilę namiętności

Na początek nocy

 

Chcą zapomnieć o minutach

Które dzielą ich od świata

W ciszy ciemnej nutach

Odkryć się w minionych latach

 

Jakby nic nie było

Jakby snem wspomnienia były

Jakby nic się nie zdarzyło

Jakby iskry się na nowo skrzyły

 

 

Wspomnienie II Czwartek, Kwi 23 2009 

Wspomnienie II

 

Była wiosna późna

Kwitły drzewa

Wśród zieleni

Słowik śpiewał

 

W zarośniętym rzęsą stawie

Żaby oddech wstrzymywały

Na polanie

świerszcze na źdźbłach trawy

Grały

 

Była chwila

Taka krótka

Choć wiecznością się zdawała

Błysk twych oczu

Trochę smutku

Gdy cię pokochałam

 

 

Bezczas Czwartek, Kwi 23 2009 

Bezczas

 

Czy pamiętasz bezczas

W którym się znaleźliśmy

Gdy nie było nas

W świecie rzeczywistym

 

Choć wskazówka drgała

Wiatr się nie zatrzymał

Chwila wiecznie trwała

Jakby wszechświat się urywał

 

Pogrążeni w myślach

W słowach zatopieni

Jak w conocnych snach

Z codzienności zdjęci

 

 

Punkt odniesienia Czwartek, Kwi 23 2009 

Punkt odniesienia

 

Rosa we mgle

Skrzy na porannym słońcu

Znowu rodzi się dzień

Noc biegnie ku końcu

 

Punkt odniesienia

W niezasłanym łożu

Kilka chwil westchnienie

Znów do niego się położysz

 

Ćma z kokonu się wydziera

Brnie skrzydłami w stronę świecy

Z ogniem tańczy teraz

Nim się płomień większy wznieci

 

Punkt odniesienia

Zasłane łoże

Jesteś tu i teraz

Już za chwilę się położysz

 

Wiosna Czwartek, Kwi 23 2009 

Wiosna

 

 

Zakwitły drzewa białym aksamitem

Zbudziło się życie ze snu zimowego

Oddech mój śpiewał wiosennym zachwytem

Życie wywiodło mnie od czasu przeszłego

 

Wyrwało się dziecko z głębokiej stagnacji

Co spać do końca miało dni ziemskich

Nastał czas egzystencjalnych abstrakcji

Głębokich spojrzeń i niebiańskich tajemnic

 

Rozbrzmiała się muzyka z dziobów ptasich

Nad rozpaloną gwiazdą dnia powszedniego

Zielone te pąki to zalążki marzeń naszych

Kwiaty drogą a owoce spełnieniem najpiękniejszego

 

 

Dla nas Czwartek, Kwi 23 2009 

Dla nas

 

Dla nas stworzył Pan Bóg świat

By co świt budził nas blask nadziei

Anioł nasz był swat

Przed wiekami nas rozdzielił

 

Pośród rozczochranych myśli

Za marzenia cieniem

Co krok się zatrzymywaliśmy

Z innym wciąż imieniem

 

Szukaliśmy naszych dusz

W różnych już wcieleniach

Lecz dopiero Anioł Stróż

Teraz wszystko zmienia

 

 

Trzy pytania Czwartek, Kwi 23 2009 

Trzy pytania

 

Czy potrzebne były łzy

Kiedy gasła już nadzieja

Gdy się ogień resztką sił

Niemo tlił

Pośród smutku i cierpienia

 

Czy doceniłbyś tę chwilę

Bez tych przykrych wspomnień

Czy ofiarowałabym Ci tyle

Gdyby świt dał mi zapomnieć

 

Czy spotkalibyśmy się

Gdyby nie historie nasze

Co nam wiatr wiosenny śle

By wybaczyć i od nowa zacząć

 

 

 

Droga Czwartek, Kwi 23 2009 

Droga

 

Znalazłam drogę

Wysypaną płatkami

Białych róż

Łabędzim puchem

Od ptaków

Które mi ją wskazały

 

Znalazłam drogę

Nowych nadziei

I marzeń

 

Znalazłam drogę

Wybrałam ją na rozstaju

Dzieciństwa

I dorosłości

 

Znalazłam drogę

Prowadzącą ku szczęściu

I miłości

 

Następna strona »

%d blogerów lubi to: