Samotność
Każda noc ta sama
W samotności śnię
Przez anioła stróża zapomniana
Wtulam się w pierzyny biel
Zasychają łzy na licach
Przed zamknięciem oczu
Głaszcze blask księżyca
Płacze niemo bez odgłosu
Już pół nocy na zegarze
Twarz przylega do poduszki
Nieświadomie błogo marzę
Łez kolejnych płyną strużki
