Lato
Usta jego
Leśnych malin miały
Smak
Letnim słońcem
Otulony
Zadomowił się w mych snach
Dotyk jego
Jak wiatr południowy
Delikatnie po mej twarzy
Błądził
Niezliczone razy
Gdy jesienne przyszły
Burze
On już nie mógł
Zostać dłużej
Odszedł
Pożegnawszy się
Błękitnymi łzami
Może tęskni
za iskrami
Co się skrzyły między nami
