Mężczyzna dojrzały- pojęcie nieco abstrakcyjne, archaizm, rzadko dziś występujący w naturze, a już tym bardziej na wolności. W jednym worku z dziobakami i pandą wielką- gatunek na wymarciu.
Samiec oznaczony pierwszą literą alfabetu greckiego. Przywódca stada (rodzinnego), ten co dba o podpałkę do ogniska domowego, o który dbać już winna samica. I choć prawa już dziś równe, a dymorfizm płciowy wśród zwierząt dwunożnych, prowadzących tryb życia naziemny i mających idealnie przeciwstawny i sprawny kciuk u dłoni, niezbyt duży, dojrzałość mężczyzny sprowadza się do połowów wśród archetypów.
Zacna, dojrzała głowa rodziny, niczym lew broni dobrego imienia swego stada. Zarówno potomkowie, jak i samica, która na świat je wydała w wyniku połączenia materiałów genetycznych, powinni czuć się bezpieczni i móc liczyć na partnera/ojca w sytuacjach przynajmniej stresujących. Dojrzały samiec odwołuje się do przestarzałych dzisiaj już instytucji, takich jak małżeństwo, pielęgnuje tradycję i nie daje się zwieść kocim łapom, nawet jeśli na cztery zwykł zawsze spadać. Zaobrączkowany (choć nic z oznaczaniem ptaków wspólnego to nie ma), nie daje się zwieść swemu instynktowi łowieckiemu, którego źródło ma w okolicach rozporka.
Kompromisowy i zrównoważony- granat w grę nie wchodzi. Dom to nie pole bitwy, a kobieta to nie snajper, ani też obiekt treningowy. Akt małżeński to nie akt własności, tylko wierności i dojrzały mężczyzna powinien zdawać sobie z tego sprawę. Nie ucieka także w żadną dziurę, niczym turkuć podjadek przed ogrodnikiem, gdy zaczynają pojawiać się komplikacje, tylko niczym marynarz każdy węzeł zwiąże, jak i się z nim rozprawi. I tyle, jeśli chodzi o podobieństwo do marynarza- bowiem tylko w jednym porcie jest kobieta.
Mężczyzna dojrzały winien z pewnych nielotów płci swej brać przykład. Samce pingwinów opiekują się jajami, wysiadując je na swych stopach. Ich instynkt ojcowski jest silnie rozwinięty, niczym papier toaletowy podczas sensacji żołądkowych (choć niepoetyckie to porównanie, jednakże jakże adekwatne). Także w przypadku koników morskich, to samiec jaja w swej torbie przechowuje. W przypadku rodziny człowiekowatych natura już nie była tak łaskawa, jednakże nasz gatunek doskonale się dostosowuje- kobiecie wprawdzie naciąga się skóra przez kolejne 9 miesięcy wbrew jej woli, jednakże u większości mężczyzn z wiekiem występuje zjawisko trącące o równouprawnienie- im też brzuszek zwiększać rozmiary zaczyna (z tym, że jest to rozrost- przynajmniej po części- kontrolowany).
.
…i znowu wyjdzie, że się ze średniowiecznej choinki bożonarodzeniowej urwałam…

W sumie to ten wpis nie pasuje w dużej części do tego jak ja postrzegam samca Alpha.
Skąd ty się urwałaś?
Ale występować występuje, tylko jeśli występuje, to raczej nie w stanie wolnym.
acha, czyli dla Ciebie samiec alfa to tarzan z buszu wyrwany, podcierający się liśćmi pokrzywy i ciągnący Jane do jaskini w celu prokreacyjnym…
Przesadzasz.
Nie porównujmy się do jaskiniowców, mamy inne czasy ;p
Po prostu facet, który jest dominujący, prowadzi kobietę przez życie, wie czego chce, robi co chce.
Etc., itd.
O nie, nie
Nikt nikogo nie prowadzi- o to chodzi, aby iść obok siebie.: “Akt małżeński to nie akt własności, tylko wierności i dojrzały mężczyzna powinien zdawać sobie z tego sprawę.” Zgadzam się z tym, że ma wiedzieć, czego chce, bo niezdecydowanie mnie uczula
W prowadzeniu mi chodzi o to, że po prostu kobieta nie ma być niańką faceta. A mężczyzna ma być oparciem dla niej.
A to całkowicie popieram
ja naprawdę się już starzeję…
Chyba nie rozumiem
przestaję być cięta na samców. w sobotę stuknie mi kolejna liczba. To oznaka starości. i rozczula mnie widok małych dzieci…
Na mnie chcesz być cięta?
Jak uważasz, że już czas, to szukaj powoli faceta marzeń na stałe, lecz klubów nie polecam do tego.
Jak to nieraz się mówi, faceci to dzieci w skórze dorosłego człowieka… Choć to nie reguła, ale masa takich jest.
kluby to ja od dłuższego czasu omijam szerokim łukiem
A Ciebie to traktuję coś na wzór wychowanka (widzę, że przeszedłeś swoje, ja się wygrzebałam, to i ty możesz);) Ale to chyba kwestia egoizmu
no właśnie ja przestaję coś być cięta…
W sensie, że ego napełniłaś i już nie musisz go napełniać wyżywaniem się na facetach? ;p
Od mojego ego sio
Nie jest ani napęczniałe, ani wklęsłe
Chodzi o to, że wyeliminowałam ze swojego życia wszelkie potencjalne samcze zagrożenia przerobiłam “lekcje” odnośnie tych samców, którzy mi w kość dali- jednym słowem (a raczej pięcioma): JUŻ SIĘ WAS NIE BOJĘ. Znam swoją wartość, ot i co