Żaden wiatr nie jest dobry dla okrętu, który nie zna portu swego przeznaczenia, rzekł niegdyś Konfucjusz. Nie wnikam w jego umiejętności żeglarskie, ale facet chyba wiedział, co mówi…
Nieodzowny element każdego zjadacza chleba starożytnej Grecji, bez względu na jego środki umysłowe i finansowe. Wredne fatum, ciążące niczym sumienie standardowemu studentowi przed sesją, nieprzewidywalny niczym kobieta z zespołem napięcia przedmiesiączkowego los. Surrealizm dla szarej, naukowej rzeczywistości XXI wieku. Budzące niebywały respekt w zahukanych pogańskich społecznościach poprzez swoje znaczenie. Przeznaczenie. I kij w ucho nowej myśli (zakładając, że jest ona spersonifikowana), że najlepszym sposobem na przewidzenie przyszłości jest wymyślenie jej. O nie. Los bywa naprawdę kapryśny.
Objawom psychosomatycznym przeznaczenia sam Freud by nie podołał.
Osobowość despotyczna, choć istna anarchia. Kompleks wyższości, choćby z metra cięty z kapeluszem. Można się przeciwstawić, a jakże.
Zwroty. Zwroty akcji, obligacji, czasem zwroty jak u kwiczącego ssaka. Bo co za dużo, to i świnia nie zje. Bo co dasz, zwrócone ci zostanie i to jakże hojnie, bo i z nawiązką (plus kwasy trawienne).
Nerwica natręctw. Tak natrętnie będzie kamienie pod nogi rzucać i w oczy na przekór wiać, że w końcu wyjdzie na jego. Kompas i w innym kierunku wyruszyć wypada…
Sen schizofrenika. Czasem kolorystyka obrazów prosto z KrzykuVan Gogha. Brak jakiejkolwiek logiki, choć ewidentne działanie przyczynowo- skutkowe.
Zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Obsesja przed czmychnięciem przed tym, co nieuniknione, popadając w skrajne zachowania. Spacer na linie nad przepaścią.
Hokus- pokus i astrologia. Typ spod ciemnej gwiazdy, choć pod tą szczęśliwą urodzony. Acz poród w pomieszczeniu bez zadaszenia do najbezpieczniejszych nie należy.
Uciekanie przed nim, to jak uciekanie przed własnym cieniem. To jest wykonalne. Można chodzić po omacku, zrezygnować z podstawowego zmysłu. Łatwiej jednak wdepnąć w jakieś niespodzianki o niemiłej woni. Jeszcze łatwiej ugrzęznąć. A człowiek światła potrzebuje, bo jak za dużo melatoniny, to poziom serotoniny spada. Zapaść życia radości.
Podpisano: marzący o stabilizacji, bezpieczeństwie i szczęściu chodzący KŁOPOT.
Ps: Drodzy, kochani bulimicy i anorektycy, którzy znaleźli w sobie tyle siły i odwagi, aby przyznać się, przede wszystkim przed samym sobą, do swojej choroby i podjąć leczenie. Niefortunnie dowiedziałam się, że stanowimy zagrożenie poprzez swoją rzekomą niepoczytalność. Nowinę tą, radosną, a jakże, przekazał mi osobnik z gatunku (teoretycznie) homo sapiens, który jest na tyle poczytalny i odważny, że bez żadnych skrupułów bije i szantażuje kobiety.
Ale niezwykle przyjemnie było zdobyć kilka dodatkowych informacji- że też przez kilkanaście lat zmagań z chorobą, nie dowiedziałam się, że przysługują mi kartki o ciepłym, słonecznym kolorze, a bulimia i anoreksja zahacza o psychopatię. Cholera, a ja całe życie myślałam, że to choroba samotności, przejść typu próba gwałtu, facet- kat, czy wieloletniego maltretowania psychicznego… Jakaż ludzka wyobraźnia jest urocza :] …

Ty, Laska, w co Ty się znowu wpakowałaś????!!!!
…
Ja mam dla Ciebie kartki w ciepłym słonecznym kolorze… pod jaki adres je przesłać?
Niech sobie ktoś tam gada ile wlezie nie daj się wciągnąć w słowną wojnę – tym bardziej z kimś kto nie ma pojęcia o skomplikowanej konstrukcji człowieczej psychiki…
Najczęściej właśnie ci dla których białe jest czarne a czarne nie istnieje są mocni w gadaniu o kolorach więc nic się nie martw… takich słuchać nie należy…
Pozdrawiam mocno a słoneczne kartki narazie zostwiam na moim blogu
W słowne wojny już dawno nie daję się wciągać… to akurat wojna o honor i życie, dosłownie, nie w przenośni… I przez wyższe instancje…