Zgaśnie płomień
Zdusi go wściekły wiatr
Do głębi Ziemi
W ciemności
Pójdziemy spać
.
Ale jeszcze ogień skrzy
Jeszcze trwa słoneczny dzień
Jeszcze się nie skończył czas
Żeby chwilę choć szczęśliwym być
Żeby spełnić jedno z marzeń
Pośród barw rozlanych w tęczy
Biec na oślep
Życie śnić
.
Mrok spowija świat
Noc się zbliża
Niebo lśni tysiącem gwiazd
Mija dzień
Życia rok
Nikt nie odda zmarnowanych lat
.
.
.
Doszczętnie, pozytywnie wali mi na łeb ;D

Po prostu zajebisty.
Jak nie komentuje wierszy, tak ten musiałem
mmm… dobre
Czyli źródło inspiracji jak najbardziej na miejscu
Cossiek, wróciłeś
O śmierci niby?
Niby nie, o życiu, a że życie śmiercią się kończy, to o śmierci częściowo niby też
Każdy ten wiersz może odebrać na swój sposób.

Ja odebrałem go jako mówiący, by brać od życia ile daje, by wykorzystać swoje życie w pełni, by spełniać swoje marzenia, a to wszystko by być szczęśliwym. A czas szybko mija i zanim się obejrzymy i będziemy dziadkami i wtedy na wiele rzeczy będzie za późno. Nie warto marnować życia.
Być może nie zgadza się do końca lub w ogóle, ale tak to odebrałem i to mi się podoba.
Wrócić wróciłem, aby uczyć się na błędach.
To dobrze zinterpretowałeś
Chodzi po prostu o to, że nie warto na nic czekać, bo można przegapić coś potencjalnie pięknego
Ale jeszcze ogień skrzy
Jeszcze się nie skończył czas
Biec na oślep
Życie śnić
Tak sobie skróciłem i wrzuciłem na pulpit.
Wiesz dlaczego mówię, że zajebisty? Bo czuję ten wiersz. Pchnął mnie do działania. Nieraz coś dla oczywistego może okazać się zbawienne.