Zbliża się komercyjne, przesycone wysłodzoną scenerią utkaną z różnorakich serduszek święto. Święto aniołka z łukiem, któremu to większość łuk ten miałoby ochotę wsadzić, święto bojkotowane przez zatwardziałych, nowoczesnych oryginałów, na siłę gardzących komercją, acz pozornie (trzeba się przeto zapisać do komercyjnej grupy na fuckbooku, gardzącej magiczną datą). Święto zakochanych.
Wbrew, przeciw i na opak. Nie można przecież być jak inni, to takie nie glamour. Komercja wszechobecna, komercja zła. Wieczór z piwem, włączonym facebookiem, Tibią, CSem i cholera wie, jakim pożeraczem czasu jeszcze. Nie, wcale nie czuje się to smutne, to po prostu bojkot. Nie przyzna się przed sobą, że wolałoby spędzić z drugą osobą ten dzień. Nie przyzna się, że jest marudzącym, zgorzkniałym i sfrustrowanym człowiekiem w najpiękniejszym wieku. Nie, po co. Dzisiaj młodość to komputer, w rzadszych przypadkach wypady na piwo, czasem jeszcze się randkowe archaizmy zdarzają…
Samotny nie przyzna się, że woli pielęgnować internetowe znajomości, zamiast wyjść do ludzi. Na fb zawsze może wyrzucić kogoś ze znajomych lub próbować dopiec liżąc wirtualny odbyt wyfotoszopowanemu osobnikowi płci przeciwnej.
Kwiatki nagle śmierdzą, serduszka powiewają tandetą jak flaga na wietrze. No, niby romantyk, no niby blisko natury. Ale nie dzisiaj. O nie, nie wtopi się w tłum, chce iść na opak, jak… reszta tego drugiego tłumu.
Worek kontrargumentów. Tak jak worek moich kolegów, co nim z siódmego piętra rzucali z balkonu. Już nieistotne, co w nim było- student naprawdę potrafi… Jak worek osoby cierpiącej na chorobę lokomocyjną, co aviomarinu zapomniała zażyć… Bowiem zakochani winni okazywać sobie uczucia każdego dnia. No tak, na pewno. Ale czy każdego dnia jest okazja do jakiegoś wypadu, romantycznej kolacji przy podgrzewaczach? Powinno szukać się takowych jak najwięcej, a tu kalendarz ułatwia sprawę.
Walentynki to wspaniała okazja, żeby pokazać komuś, że ci na nim zależy. Okazja do zagrzebywania toporów wojennych, miłych spotkań i gestów. Pewnie, że codziennie można to robić… Ale czemu akurat nie w dzień, który takowym czynom szczególnie sprzyja?
Pozdrawiam wszystkich zgorzknialców, ja się uśmiecham od ucha do ucha, bo nie mam zamiaru marnować moich najpiękniejszych lat na powierzchniowych znajomościach, imprezach w Internecie i dwukropkach z gwiazdkami. Mi udało się wyrwać ze szponów sieci i nigdy nie oddam już życia w realnej rzeczywistości, jest przepiękne! CMOK

Wczoraj miałem podobne przemyślenia walentynkowe. Zgadzam się z każdym naskrobanym słowem.
Dlatego w tym roku nie kwaszę się jak ogórek w beczce, tylko szaleję w walentynki- jest ryzyko, jest zabawa, miłość niekoniecznie potrzebna ;D Ma być miło i już!
To co napisałaś, że miłość powinno okazywać się codziennie. Nie odświętnie, akurat dnia 14 lutego, kiedy to ludzie tą miłość po prostu kupują w sklepach i obdarzają swojego partnera/kę. To jest chore, a ludzie są zaślepieni mediami.
Ja nie ;P Nie oglądam TV, net służy mi do wyszukiwania ciekawostek i informacji, z gazet to jedynie Muratora, Charaktery i tym podobne czytam ;P Tylko miłości brak jakoś…
Charaktery to bardzo dobre czasopismo.
Ja TV oglądam, ale tylko filmy z dobrymi według mnie aktorami jak Al Pacino, Marlon Brando i kilku innych, reszty nawet nie tykam. Lubię poobserwować dobrych aktorów i ich zachowania, ruchy, mimikę etc. Jest to też jakiś relaks.
Ale jeśli chodzi o jakieś wiadomości, to tego nie tykam, bo to akurat już w dużej mierze byłoby zawracanie sobie głowy pierdołami jak dla mnie.
Cossiek, poleciałaś po całości generalizacją. Mówisz, że ludzie idą do sklepu zaślepieni mediami. A może jednak idą do sklepu zaślepieni chęcią sprawienia radości komuś bliskiemu?
Czy jeśli walentynki znikną sprawi Ci to przyjemność?
Uważasz, że gdyby media nie huczały o 14 lutym to ludzie nie poszliby do sklepu po jakiś drobny upominek dla ukochanych? Wątpię.
Chyba szukasz dziury w całym, bo generalizacją to mógłbym uznać określenie ‘wszyscy’, ‘większość’, ‘wielu’ etc. a takiego słowa nie użyłem nigdzie.
Przede wszystkim chcę zauważyć, że to blog osoby trzeciej nie twój czy mój i nie na miejscu jest ta dyskusja.
”Zaślepieni chęcią sprawienia radości komuś innemu”. Czyżbym uderzył niechcący w ciebie, piszesz o sobie? Radość powinno fundować się codziennie, nie od święta. Walentynki to święto komercyjne, wiem masz ograniczony w jedną stronę pogląd na temat walentynek i piszesz na swoim blogu, że nie jest komerchą. Wiem, najeżdżam na ciebie, ale mam swoje poglądy.
,,Uważasz, że gdyby media nie huczały o 14 lutym to ludzie nie poszliby do sklepu po jakiś drobny upominek dla ukochanych? Wątpię.”
I właśnie o to chodzi, żeby chodzili, ale bez powodu i nie w jeden konkretny dzień całymi milionami, a nawet miliardami. Albo raczej z chęci obdarzania kogoś tą ‘radością’, nie dlatego, że tak trzeba bo są Walentynki, bo święto jest. Ja nie potrzebuję powodu ani święta, by obdarzać swoją partnerkę szczęściem czy miłością. Jeśli ty potrzebujesz, dobrze, to jesteś ty i twoje życie. Ja sprawiam takie okazje co jakiś czas, jestem spontanicznym człowiekiem.
,,Czy jeśli walentynki znikną sprawi Ci to przyjemność?”
Mi to bez różnicy. Nie obchodzi mnie życie innych ludzi i to czy im takie święto jest potrzebne, a sam jak już pisałem, nie potrzebuję takiego święta.
Wiem, że potrafiłbym ci teraz napisać wręcz artykuł w tej odpowiedzi i bym nawet musiał, gdybym chciał ci wytłumaczyć swoje poglądy na temat Walentynek, ale nie mam zamiaru, ochoty ani czasu. Z kolei to sprzyja tobie, żeby mi rzucić kontrargumentem w moje nierozwinięte wypowiedzi, pewnie nie odpowiem, bo dyskusja toczyłaby się w nieskończoność.
Osobie trzeciej nie przeszkadza dyskusja
Osobie trzeciej media nie namieszały w głowie i cieszy się z walentynek, chociaż nikogo aktualnie nie ma
To jeszcze nawiązując do ciebie, mój pierwszy nie był skierowany do Ciebie. Bo tak mi się wydaje, że drugi raz się do tego odnosisz.
ja wyłapuję z eteru swoje refleksje i wrzucam, takie zwerbalizowanie myśli
Chyba na tym polega dyskusja, czyż nie? Na wymianie poglądów
Dokładnie tak, na wymianie, chociaż zauważyłem że trochę wręcz narzuciłem parapecikowi swój pogląd mówiąc, że tak się powinno i tak, za co z góry przepraszam, bo chciałem przedstawić jak ja myślę.
ja tam nie widzę niczego złego w szukaniu dodatkowych okazji do sprawiania sobie przyjemności, to takie… ludzkie
Poza tym, dzisiaj naprawdę trudni jest znaleźć czas dla samego siebie, a tym bardziej dla drugiej osoby, więc jeśli kalendarz przypomina o poświęceniu chwili uwagi komuś, to dlaczego by nie skorzystać z okazji? Nie rozumiem, dlaczego walentynki tak drażnią ludzi- nie chcesz, nie obchodzisz ich, chcesz, obchodzisz. Nie trzeba zwracać uwagi na serduszka i inne dekoracje, przypominające o lotnym stanie cywilnym. Dzień jak każdy inny, dla innych dzień, w którym można sobie odpuścić kilka obowiązków…
Nikt nie każde Chrześcijaninowi obchodzić Ramadanu, a Muzułmaninowi stroić choinki…
O i to jest właśnie wynik tego, że nie rozwinę tu swoich myśli i tak powstaje niezdrowa dyskusja.
Ja nie neguję tego święta, też uważam i wcześniej miałem to napisać, że święto to jest dodatkową okazją dla mnie. Chodzi mi jedynie o to, by nie robić z tego święta jedynej okazji w roku, dzięki której możemy okazać swoją miłość partnerowi/ce.
“Bowiem zakochani winni okazywać sobie uczucia każdego dnia. No tak, na pewno. Ale czy każdego dnia jest okazja do jakiegoś wypadu, romantycznej kolacji przy podgrzewaczach? Powinno szukać się takowych jak najwięcej, a tu kalendarz ułatwia sprawę.”
Chyba odebrałeś mój komentarz jako najazd na Ciebie, a tak nie było. Da się wyczuć podniesione emocje.
“to ludzie tą miłość po prostu kupują w sklepach” -to była generalizacja.
“Radość powinno fundować się codziennie, nie od święta” -tak, a walentynki są tylko dodatkową okazją.
“masz ograniczony w jedną stronę pogląd na temat walentynek i piszesz na swoim blogu, że nie jest komerchą” -to należy zacząć czytać ze zrozumieniem. Walentynki są komercją, tak samo jak i boże narodzenie, dzień dziecka, matki, babki i kota sąsiadki.
“Ja nie potrzebuję powodu ani święta, by obdarzać swoją partnerkę szczęściem czy miłością. Jeśli ty potrzebujesz, dobrze, to jesteś ty ” -znów brak zrozumienia w tym co naskrobałem w blogu.
“Ja nie neguję tego święta, też uważam i wcześniej miałem to napisać, że święto to jest dodatkową okazją dla mnie. Chodzi mi jedynie o to, by nie robić z tego święta jedynej okazji w roku, dzięki której możemy okazać swoją miłość partnerowi/ce.”
-to po co cała ta dyskusja skoro myślimy podobnie?
Mężczyźni
Za to Was tak lubię
Ja nie zacząłem dyskusji.
Wyszło jak wyszło, dzięki za rozmowę, co złego to nie ja.
PS. Sry, co do wpisu na twoim blogu, nie przeczytałem go całego z jednego powodu: gdy doczytałem kawałek, gdzie nazywasz osoby uważające walentynki za komerchę ‘niedojebanymi cipami’ wyłączyłem bloga, stąd też może i kawałek dodatkowej dyskusji.
Tak jest Agata, właśnie miałaś typowe przedstawienie dyskusji dwóch mężczyzn, którzy zawsze muszą mieć swoje zdanie, nawet jeśli obydwu jest dobre, ciesz się ciesz.
Przynajmniej wiem nad czym pracować na przyszłość.
Ja to mam codziennie, to nie jest jakieś odświąteczne, że nawet… odwalentynkowe :] Tylko ostatnio, jak próbowałam z kumplem bić się na argumenty i zrobiłam z jego wyżyn dolinę, to powiedział, że więcej się ze mną w dyskusję żadną nie wdaje
Kobieta nie może być szurnięta?