Pada śnieg, pada śnieg…!
Teoretycznie barwa biała. W praktyce również złota (ooo, taaaak, pamiętam, jak dzieciaki dopadły złoty śnieg i jaką miały radochę, obrzucając się nim), gdy piesek potrzeby swe fizjologiczne załatwi (albo osiedlowy pijaczek- ostatnio w drodze do bankomatu nie wiedziałam, gdzie oczy mam podziać, tak mi wstyd było, gdy takowy osobnik opróżniał swój pęcherz moczowy przy akademiku), brunatny, bowiem zwierzątko lub człowiek koks zasadził na zimowym puchu, albo zwyczajnie to się z błotkiem zmieszało.
Wszędzie na zewnątrz. W czasach do studiów również wewnątrz. Wewnątrz koszulki, stanika, spodni. Potem tak ślicznie krajobrazy wyglądały zza okna, gdy siedziało się przy grzejniku z zapaleniem oskrzeli i gorączką. Ja rozumiem, że chłodna temperatura jest wrogiem cellulitisu, ale panowie, aż tak bardzo dbać o nasze sylwetki nie musicie. Chłodniejszy prysznic, treningi i diety naprawdę nam wystarczą w walce z tkanką na zimę ogrzewającą.
Ostry i siarczysty, jak mróz, dzięki któremu się trzyma. Szczególnie jego chropowatość odczuć można było na twarzy, jak koledzy pocierali zbitymi kulkami policzki. Albo ekstremalna forma: wrzucali w zaspę i tam pucowali twarzyczki. Wykastrować aż się ich chciało.
Plastyczny. Piękne bałwanki formować można. Albo psychiczne bałwanki formują z niego kulki i rzucają w niewinne stworzenia (ał…).
Twardy. Wręcz materiał budowlany. Można budować takie przyjemne domki, nawet fundamentować nie trzeba. I jak się na głowę coś zawali, to wykopać się można- tak, tak, to też z autopsji wiem.
Obrażony na siłę tarcia. Ale przynajmniej amortyzuje upadki. Rozwiązanie? A szpileczki na śnieg założyć. Normalnie jak kolce w oponach. Prawie jak buty alpejskie

,,Szczególnie jego chropowatość odczuć można było na twarzy, jak koledzy pocierali zbitymi kulkami policzki. Albo ekstremalna forma: wrzucali w zaspę i tam pucowali twarzyczki. Wykastrować aż się ich chciało.”
Ahh te czasy…
Fajnie było.
taaaa, bo to to nie ty byłeś obiektem natarć??
To takie niewinne końskie zaloty były.
ooooo taaaak, niewinne… a my zdychałyśmy z polotem za waszym zalotem…
Oj, wiesz ile my w to wysiłku wkładaliśmy. :p Nie doceniasz tego. :p
Facet jeśli nawet postury żaby, to silniejszy jest od baby. Pf, też mi wysiłek…
Od czegoś trzeba było zacząć. ;p
więcej byście się przysłużyli przy odśnieżaniu, chodników, na przykład ;P wrzucanie śniegu do staników koleżanek to niezbyt chwalebny początek
ale ja tam zawsze twierdziłam, że facet to takie duże dziecko- pogłaskać go po główce i do cyca dopuścić
Wiedz, że ja facet i te metafory obieram bardziej dosłownie.
ehm… ale to nie była metafora =D
To trochę szkoda, że nie napisałem wcześniej tego co chciałem i się wycofałem. ;]
Nie tylko do cycka…
to napisz teraz
Nie, bo teraz by już nie miało tej ‘mocy’. ;]
z góry zakładasz :] a nawet nie spróbujesz
Szczerze mówiąc nie pamiętam co wcześniej pisałem. :p Tylko trzy słowa pamiętam.
Typowy facet- jak zwykle “nie pamięta”
Ale niepamięć bywa błogosławieństwem
Typowy facet- jak zwykle „nie pamięta”
Normalnie wiedziałem! Wiedziałem, że napiszesz coś w ten deseń!
Kuźwa nie oglądnąłem filmu, właśnie sobie zdałem sprawę… Przez ‘ciebie’ ;p
I co, myślisz, że mi na sumienie wjedziesz?? Pfff
No a nie jest tak, że musisz mnie pogłaskać i dać do cyca? Dobra, czas w końcu odpocząć po męczącym dniu. Napiszesz w końcu coś o tym wkurzaniu się na coś? ;p
wiesz, do mojego cyca to trzeba mieć specjalne pozwolenie oparte na baaaaaaaaardzo dużym zaufaniu
Ale chyba wolę pozytywniejsze tematy 
Może napiszę…
Chyba czas zacząć wygrywać życie…
a poza tym ostatnio jestem za bardzo wyciszona, żeby mnie cokolwiek wkurzyło
Jak już, to może mnie coś smucić…
Oho, czyli zmiany na pozytywne. Popieram w 100%.
Bardzo dużym, czyli ledwo możliwym do zbudowania? ;p
powiem tak, one są pod specjalną ochroną, przeznaczone dla kogoś bardzo, bardzo wyjątkowego