imiona zmienione, historia prawdziwa
- Pociąg do facetów.
Prababka Zdzisława, nie chwaląc się, była w młodości bardzo ładną dziewczyną. Jak sama określała, miała pociąg do chłopaków, a oni do niej.
Na wsi, gdzieś za Bugiem, był chłopak imieniem Miśko. Jako, że moja prababka dziewczęciem była niezwykle zaradnym i pracowitym, gdyż pomagała w gospodarstwie, pasła krowy i gotowała, rodzicielka wspomnianego Miśka upatrzyła sobie ją na stanowisko swej synowej.
Historia Miśka zakochanego w Zdzisławie kumuluje się wokół świętej pamięci pradziadka mego, Sławomira.
Dziadek Sławomir był człowiekiem niezwykle utalentowanym, do tego samoukiem. Wspaniale rysował, jak jego nie mniej wspaniała i utalentowana prawnuczka, przyszły architekt, grał na harmonii (tego prawnusia już niestety nie odziedziczyła). Gdy prababka po raz pierwszy ujrzała pradziadka, pomyślała tylko: Ale jakaś kurwa będzie miała fajnego męża.
Ale po kolei. Jak Zdzisława poznała Sławomira? Pewnego dnia zakochany Miśko rzekł do pradziadka:
-Chodź, pokażę ci, jaką fajną mam dziewczynę.
I tak oto ci dwoje zaczęli ze sobą kręcić.
Zauroczony w Zdzisławie Sławomir kupił swej lubej czerwone korale. Zdzisława, uradowana, natychmiast udekorowała nimi swą łabędzią szyję (ta łabędzia to bardziej dla dodania poetyczności…). Miśko, widząc je, wzburzył się i w przypływie zazdrości zerwał je. Sławomir zobaczywszy tę reakcję konkurenta popadł w szał i podbił Miśkowi oko.
Na weselu, kiedy doszło do posahu, Miśko podał rękę tylko Zdzisławie, Sławomirowi już nie…
Nieszczęśliwie zakochany chłopak chwycił karabin i wystrzelił kulę w powietrzu. Gości opanowała trwoga. A to tak na wiwat młodych…
Z podbojów miłosnych prababki warty wspomnienia jest jeszcze Stanisław. Mężczyzna niezwykle pracowity i zaradny. Prababka, jak wspomina, non stop go okłamywała, wmawiając mu, ze chce z nim być. Chciała- jednak tylko do kolejnej niedzieli, podczas której na horyzoncie pojawiały się inne eleganckie samce wychodzące z kościoła. A Stanisław miał też jeden mały defekt- jego słuch pozostawiał wiele do życzenia.
- Jak robiono podłogi.
To nie tak, że za Bugiem w mieszkaniach sadziło się ziemniaki. Nie, robiono podłogi. Najlepszym materiałem na posadzkę była glina mieszana z końskim łajnem (jakoś bardziej do mnie przemawiają płyty żelbetowe… a gres czy panele przynajmniej nie wydają odoru- ale cóż… inne czasy
)
- Zabawy
Na zabawach chodzono na klepiska. Kobiety przed drugą wojną światową chętnie rezygnowały z dolnej części bielizny. Mężczyźni, zdając sobie z tego doskonale sprawę, rozsypywali na klepiska pieprz. Tańcząc kolomyjkę, kobiety tupiąc powodowały unoszenie się pieprzowego pyłu, a ten zaś powodował podrażnienie okolic intymnych. Wg zeznań prababki kobiety się drapały.
