Zgiełk miasta o poranku
Kilka chwil
Ucieka życie
W chmurach toną
Kontury budowli
Kołyszą się
Z porannym powiewem
Wiatru
Za horyzontem zamglony obraz
Kilka marzeń
Wiele dróg
Nieukierunkowanych
*** [Zgiełk miasta...] piątek, lip 24 2009
Wiersze horyzont, marzenia, miasto, poezja, poranek, wiersz, Wiersze 9:33 pm
Błędna forma piątek, lip 24 2009
Felietony błędne koło, człowiek, felieton, Felietony, forma, koło, kula, natura człowieka, przyciąganie, psychologia 7:44 pm
Błędna forma
<
Linią horyzontu w obrazie panoramicznym jest elipsa. Ziemia jest formą kulistą. Cykle pór roku zamykają się w koło… Jakby się zastanowić przez chwilę, to wszystko, co materialne i niematerialne jest formą kulistą- błędną formą…
Mówi się o zjwiskach przyczynowo- skutkowych. Jeśli bowiem coś się wydarzyło, to jest to skutkiem jakiegoś działania. A skoro jest skutkiem, to winno mieć to przyczynę. Bez przyczyny nie ma skutku. Bez skutku zaś nie ma przyczyny. Czasami jakaś sytuacja pernamentnie się powtarza. Człowiek się gubi i nie jest w stanie już określić, co jest przyczyną, a co jest skutkiem. Przykładowo, przez jakiś czas bezowocnie szukamy pracy. Oczywistością zdaje się, iż to bezrobocie jest skutkiem. I tutaj pojawia się paradoks: a może jednak ono jest przyczyną? Na pewno staje się pretekstem do powstawania co najmniej dziwnych i niepokojących zmian w osobowości. Na pewno jest przyczyną rozgoryczenia i narastającej fustracji. Ta z kolei, choć założona wcześniej jako skutek, staje się przyczyną… I koło się zamyka…
Choć wydaje się to absurdalne, podobnie ma się sprawa z wydarzeniami antagonistycznymi. Niektórych ludzi określa się jako szczęściarzy, urodzonych pod szczęśliwą gwiazdą. A im sukces napędza kolejny sukces. To taki wzrost apetytu w miarę jedzenia, powiększanie obwodu koła, które nie ma tak naprawdę ani początku, ani końca… No, chyba, że zacznie się nad nim zastanawiać, wtedy może powstać spirala i inne koło, z jakimiś errorami…
Najbardziej obrazowym zastosowaniem metaforycznego koła jest zmienność pór roku. Po wiośnie ZAWSZE jest lato, jakie by nie było, czy ciepłe, czy zimne. Zawsze dzień jest dłuższy właśnie latem, potem się skraca, znowu wydłuża i znowu skraca. I tak w kółko.
Zwolennicy teorii reinkarnacji zapewne już zdążyli cykl życia człowieka zamknąć w obłej figurze. Człowiek rodzi się, umiera, by znowu narodzić i znowu umrzeć. Tylko obwód koła się zmienia, powiększa lub pomniejsza (w zależności od przeżytych lat), pogrubia lub uszczupla się.
Teoria kolista
znajduje również zastosowanie w relacjach międzyludzkich: im bardziej przychylnie jest się nastawionym do ludzi, tym bardziej przychylni są oni wobec danej jednostki. Im więcej się z siebie daje, tym więcej dostaje w zamian od życia. Nie wiem, jak to działa, ale fakt faktem- ma to potwierdzenie w rzeczywistości
Pierwsze pociągnięcie akrylem po płótnie :) czwartek, lip 23 2009
Taniec piątek, lip 10 2009
Wiersze człowiek, duchy, poezja, samotność, taniec, wiersz, życie 1:59 am
Taniec
Za nocą przed dniem
W Morfeusza ramionach
Pomiędzy jawą a snem
Świadomość zamglona
Za światem żywych
Przed bramą zapomnienia
Gdzie kończy się prawdziwość
A dominują pragnienia
W bezdennej przestrzeni
Za czarnymi dziurami
Skryci za płomieniami
Oderwani od życia
Tańczą samotnie
Z duchami
Przyzwyczajenie niedziela, lip 5 2009
Wiersze miłość, poezja, przyzwyczajenie, Wiersze 11:45 pm
Przyzwyczajenie
Poranne tchnienie
Wytrwały blask
Przebudzenie
Obok ciebie puste miejsce
Mnie już nie ujrzysz
Ciche będzie me odejście
Przyjdzie zapomnienie
Po kilku łzach
To nie była miłość
Zwykłe przyzwyczajenie
Ciąża sesyjna środa, lip 1 2009
Felietony analogia, ciąża, felieton, kontrast, porównanie, student, studia 7:55 pm
Na pierwszy rzut oka sesja egzaminacyjna zdaje się nie mieć żadnej analogii do… macierzyństwa. Jednak po głębszej analizie sens obu tych traumatyczno-radosnych sytuacji życiowych sprowadza się do jednego punktu…
S.E.S.J.A., czyli, jak ktoś to kiedyś określił, „System Eliminacji Studentów Jest Aktywny”. Jak potężną siłę ma ten pięcioliterowy rzeczownik, uczniowie szkół wyższych mają przyjemność przekonywać się dwa razy w roku (lub więcej- czasami tę rozrywkę powtarza się jesienią…).
Sesja to okres, kiedy student staje się postacią ewidentnie rozpoznawalną poza swoim środowiskiem. Jest jak przyszła młoda mama- ją poznaje się po rosnącym brzuchu, jego zaś po przezroczystej cerze, zapuchniętych oczach, zaburzeniach psychoruchowych i innych niepokojących symptomach. U świeżo zapylonej kobiety raczej nikt nie rozpozna jej stanu błogosławionego, tak samo na co dzień student zdaje się wtapiać w tłum. Tak jak przyszłą mamusią targają we wszystkie strony świata hormony, tak wirującego między egzaminami studenta targają niewytłumaczalne w żadnym innym czasie emocje.
W dzisiejszych czasach ciąża rzadko bywa zaplanowana. Wprawdzie wiadomo, że sesja będzie, jednak w trakcie trwania semestru zdaje się być tak odległa, że jej nadejście porównywalne staje się z wpadką. I zaczyna się panika- przygotowania na ostatnią chwilę, niepewne efekty, często różnorakie komplikacje, nieprzespane noce… Egzamin- wyjście zdobytej wiedzy z ciemności. Ten psychiczny ból, wielkie nadzieje, niewiadome… I czasami z rozjaśnionego z pozoru umysłu wychodzi czarna rozpacz… Nie to, że jakaś aluzja.
Oczywiście wpadka może być szczęśliwa. Można trafić na swoje pytania i piękna piąteczka notuje się w indeksie. Taka metryka szlachetnego urodzenia. A po egzaminach?
Kolejna sesja… Nieprzespane noce, kłopoty, błaganie prowadzących…
Pisane na posesyjnym kacu…

